Bransoletka charytatywna "Łapki" wykonana ze srebra próby 925.
Kruszec
| Próba | 925 |
| Rodzaj | Srebro |
Najlepsza pomoc to ta, której nikt nie zauważy.
Bo nie widać szczeniąt, które nie trafiły do schroniska. Nie widać miotu, którego nikt nie musiał rozdawać przez ogłoszenie. Nie widać kociąt z kartonu pod blokiem. Nie widać kolejki, która się nie ustawiła.
Schroniska, karma, adopcje, wolontariat - to wszystko jest potrzebne i to wszystko działa. Tylko że działa po. Jeden zabieg u weterynarza działa przed.
Jedna suczka bez zabiegu i jej potomstwo to w ciągu kilku lat dziesiątki psów, dla których nie ma domów. U kotów ta liczba rośnie jeszcze szybciej. Jeden zabieg to cała ta historia, która się nie zaczyna.
Mniej narodzin. Mniej bezdomności. Mniej pustych misek.
Fundacja „Szare, bure i łaciate" robi to od lat w programie Powszechna Sterylizacja - bez wielkiej strony internetowej, bez kampanii wizerunkowych. Zabieg po zabiegu, gmina po gminie.
My robimy biżuterię. Oni robią najtrudniejszą, najmniej efektowną robotę w polskiej pomocy zwierzętom. Ta bransoletka po prostu przenosi pieniądze z jednego miejsca w drugie.
Cena to 249 zł. Nie ma wersji droższej „ze wsparciem" i tańszej bez. Jedna cena, jedna bransoletka, jeden nakład 3 750 sztuk.
Z każdej sprzedanej sztuki przekazujemy 80 zł - cały dochód ze sprzedaży - fundacji „Szare, bure i łaciate", z przeznaczeniem wyłącznie na program zapobiegania bezdomności zwierząt. Nie procent od zysku. Konkretna kwota, którą znasz przed zakupem.
Pieniądze pokrywają zabiegi u lekarzy weterynarii współpracujących z programem - w tej akcji przede wszystkim u psów, w mniejszej części u kotów. Po zakończeniu sprzedaży publikujemy rozliczenie: ile sztuk, ile pieniędzy, ile zabiegów.
Pies na pierwszym planie. Kot tuż obok. Większa psia łapka i mniejsza kocia. Bezdomność dotyka obu gatunków, ale to psy są w tej akcji punktem wyjścia - i to widać w projekcie.
Trwałość zamiast gadżetu. Nie plastik, nie nadruk, nie edycja na jeden sezon. Srebro próby 925 w wysokim połysku - element, który zostaje z tobą na lata, tak jak skutek jednego zabiegu.
Codzienność, nie okazja. Pleciony, regulowany, na suwak. Pasuje pod mankiet koszuli i pod rękaw bluzy - czyli nadaje się na każdy dzień, a nie tylko na zdjęcie.
Cały dochód ze sprzedaży jednej bransoletki. Stała kwota, nie procent liczony od czegokolwiek.
Tyle sztuk powstaje w tej akcji. Kiedy się skończą, kończy się też edycja.
Suma, która trafi do fundacji po sprzedaży całej edycji - z podziałem mniej więcej 60% u psów, 40% u kotów.
Po zakończeniu sprzedaży publikujemy wspólnie z fundacją rozliczenie: ile bransoletek, ile pieniędzy i ile zabiegów z tego wyszło.
Fundacja z Częstochowy, która od lat pilnuje, żeby bezdomnych psów i kotów było po prostu mniej.
Nie mają rozbudowanej strony internetowej ani działu marketingu. Mają Facebooka, listę wpłat i tysiące zabiegów rozliczonych co do złotówki. Program obejmuje zabiegi u zwierząt, których nikt nie policzył w żadnej statystyce: psów z podwórek i małych miejscowości, kotów wolno żyjących, zwierząt z domów, w których na wizytę u weterynarza po prostu nie ma pieniędzy.
Wybraliśmy ich właśnie dlatego. To najmniej fotogeniczna forma pomocy - nie ma zdjęcia „przed i po", nie ma historii z happy endem. Jest tylko liczba zwierząt, które nie urodzą się bezdomne.
Bransoletka mieści się pod każdym rękawem. Pasuje do garnituru, do bluzy, do kombinezonu w lecznicy. Jest dyskretna - i całkowicie zrozumiała dla tych, którzy znają temat.
Ktoś zauważy łapki, zapyta, skąd je masz. I wtedy zamiast opowiadać o biżuterii, możesz opowiedzieć, dlaczego jeden zabieg potrafi zrobić więcej niż dziesięć zbiórek na karmę.
Świetnie działa też jako prezent - dla kogoś, kto ma psa, kota, albo po prostu nie potrafi przejść obojętnie obok psa uwiązanego przy sklepie.